2006-07-11 22:05:07 >> UPS

Książka się troszeczkę urwała, już nawet nie pamiętam o czym była :) (mojego autorstwa of koRs :D) Ale wiem, że była zajebista więc czytajcie ją! (pierwszy rozdział jest naaaaajniżej:)) ZAPRASZAM!
skomentuj (2)




2005-07-01 20:07:39 >> Aby tylko na chwilkę przynosić ukojenie.

Ela odprowadziła mnie na dworzec. To spotkanie dało mi siłę! Ela powiedziała, że muszę robić wszystko, aby przede wszystkim żyć w zgodzie samej ze sobą! I jeśli czuję, że coś muszę zrobić, to tak jest! Podczas pobytu z Elą nauczyłam się na nowo słuchać podpowiedzi duszy... W blokowisku umiejętność ta we mnie zanikła... Jest mi tak smutno, że nie mam telefonu... Do komunikacji z Elą pozostają tylko listy... Gdyby bilety na pociąg nie były takie drogie, mogłabym do niej przyjeżdżać co weekend!! Takie ukojenie mi przynosi sama jej obecność... W drodze powrotnej nawiązałam znajomość z pewną starszą panią. Opowiedziała mi o sobie, a jej historia była niezwykle wciągająca... Przeżyła pobyt na Syberii... Cierpiała głód i nędzę... Ale dzięki miłości, którą była otoczona udało jej się przetrwać. Czyż to nie cudowne? Dzisiaj ma już własną rodzinę. Powiedziała mi, że przez cały czas starała się przekazywać miłość, która dla niej od zawsze była źródłem nadziei i dobrego bytu... Uważa jednak, że jej się to nie udało... -Ale proszę pani, dlaczego? -Widzisz moja droga... Dzisiejsze pokolenie jest po prostu straszne. Nie wiem czy wszędzie tak jest... Niemniej jednak czuję się paskudnie widząc mojego rodzonego syna... Kiedy widzę nędzę w której żyje, zastanawiam się, gdzie zrobiłam błąd... I nie chodzi mi tu o rzeczy materialne, lecz o nędzę spowodowaną brakiem miłości... Jest mi tak smutno... Czuję się jak jakaś cholerna egoistka... Skoro nie dostał ode mnie tej miłości, oznacza to, że zachowałam ją całą dla siebie!? -Nie. Zapewniam panią, że to na pewno nie tak. Może po prostu nie potrafił, lub nie chciał przyjąć pani miłości? Nie potrafił tego docenić... -Być może drogie dziecko... Wiem jedno... Że Romek, mój wnuk zapewne na tym braku miłości nie skorzysta...
***

Romek?? Z wcześniejszego etapu rozmowy dowiedziałam się, że ta pani udaje się do tej samej miejscowości, co ja... Czy możliwe więc, aby tak miła pani, jaką jest pani Rozalia była babcią Romka? TEGO Romka? jeśli tak... To może nie wszystko stracone! W takim razie musi On mieć piękne wnętrze, po prostu musi! Chyba jednak to może być miłość z przyszłością...
skomentuj (1)




2005-07-01 19:54:28 >> Lecz wznosi się tylko po to...

Było już dość późno, więc razem z Elą udałyśmy się od razu do jej domu... Opowiedziałam jej o tym, co czuję, z jakim towarzystwem się zadaję... Powiedziałam jej jak mnie to męczy... -Majuś... Nie wiem co mam powiedzieć... -Eh... Nie musisz nic mówić, ważne, że zechciałaś mnie wysłuchać. -Żartujesz! Jak mogłam postąpić inaczej! Jesteś moją przyjaciółką! Dlaczego wcześniej nie przyjechałaś? -Wciąż nie mamy pieniędzy... Aby się tu dostać, to i tak musiałam pokryjomu zabrać zaskórniki moich starych. -Majka! To twoi rodzice, nie wyrażaj się tak o nich... -Przepraszam... -Oki, nic nie szkodzi... Wiesz co teraz zrobimy? Umyjemy się, przebierzemy w piżamki i pooglądamy nasz ukochany film z Benem Affleckiem. -Zawsze wiesz jak poprawić mi humor. Spędzone chwile z Elą były po prostu wspaniałe. Nie mogłam jednak tak długo wykorzystywać tego, że jesteśmy przyjaciółkami. Musiałam wracać już kolejnego dnia, dlatego chwile z nią spędzone, chciałam aby były tymi najwspanialszymi na świecie...
***

To jest prawdziwa przyjaźń... Dawać i niczego w zamian nie oczekiwać... Prawdziwa, wieczna przyjaźń. Kocham Cię Elu...
skomentuj (0)




2005-02-13 20:39:55 >> Tylko czasem się lekko wzniesie!

Kompletny dół nie opuszczał mnie przez kolejne dni. Męczyło mnie to wszystko... Wszystko czyli nic. Bo w sumie nie wiedziałam co mam robić? Miłość mojego życia w poprawczaku?... Tak. Mimo tego wszystkiego co się stało, nie mogłam zaprzeczać samej sobie. Swojej miłości... Kochałam go! Całym sercem! A to, że znalazł się w poprawczaku z czasem zaczęło mi nawet imponować. Wiem, że to idiotyczne. Ale to była taka miłość, miłość, która sprawiała, że mój umysł wiecznie był nieobecny i... myślał inaczej...
-Majeczko. - Odezwała się do mnie mama w niedziele wieczorem. -Majeczko, co się dzieje? Cały weekend siedzisz w pokoju. Mi możesz powiedzieć wszystko. - Przecież ty wiesz... wszystko. -Nie. Nie znam twoich myśli. Nie wiem, co chcesz zrobić. Zrozum - boję się o Ciebie! -Mamo! Ja też się boję! Nie wiem co się ze mną dzieje! Stałam się nałogową palaczką! W szkole nie idzie mi najlepiej, nie mam przyjaciół! Tak się czuję! Źle!! I nic nie mogę zmienić! Nie w tym miejscu! -Nie chcieliśmy tego... -Ja wiem... Wszystko rozumię, ale dlaczego nie mogę sobie z tym poradzić?! -Masz po prostu dobre serce... Ale przecież nie musisz się z nimi zadawać. -I nie mieć nawet z kim pogadać!? -Zawsze masz nas... -Zostaw mnie samą... -Majka... Pamiętaj, że ja wierze w ciebie i jestem z Tobą. Cokolwiek postanowisz, wiedz, że Cię poprę.
Wstałam rano. W kompletnym dnie. Sama nie wiem czemu. Co mnie dręczyło tak naprawdę?... Zadzwoniłam do Eli - mojej przyjaciółki z dawnego "świata". Namówiłam ją na spotkanie. Wyszłam niby do szkoły, lecz tak naprawdę wsiadłam do autobusu i jechałam 10godzin do Elki. Byłam więc u niej dopiero pod wieczór. -Cześć Misiu! -Cześć Eluś... -Co tam słychać? Nic się nie odzywałaś... Marnie wyglądasz - coś się stało? -Nic. - Wyjęłam papierosa. -Majka ty palisz? Co ci jest? W ogóle co się stało? -Ja nie mam siły!... Te nowe środowisko, to... ja się nie mogę... Ela... Ja... -Nic nie mów. Przytul się.
***

Wreszcie czułam się bezpieczna... Czułam, że ktoś mnie rozumie, chociaż o niczym konkretnym nie wie. Dlaczego wcześniej nie zdecydowałam się na spotkanie z Elą?...
skomentuj (2)




2005-01-22 22:29:08 >> A życie nie odleci...

W moim życiu zrobiło się jakoś... inaczej. Mój kontakt z Julką znacznie się pogorszył. Byłyśmy coprawda na kontaktach w stylu: "Cześć..." Ale, jak widać to nie jest to samo.
W czasie przerwy obiadowej zawitałam pod szkolny murek. -Simx Majka. Masz plany na dziś wieczór? -Nie mam, a czemu pytasz? -Widzisz... Jest imprezka w lasku, może wpadniesz? -Nie wiem Magda... -Będzie spoko, mówię Ci. -W porządku. Będę.
Na imprezie faktycznie było spoko. Nawet nie było aż tyle alku niżeli myślałam, że będzie. Ja nie piłam. W sumie przez cały czas rozmawiałam z ToMem, który też tam był. Wkrótce podeszła do nas Magda: -ToM ty masz klucze?... Nie zastanawiało mnie wtedy to pytanie. Kiedy Magda odeszła, dalej zaczęłam 'popalać' mojego papieroska. -Jak myślisz?... Czy poprawczak go zmieni? -Szczerze?... Jego już nic nie zmieni. -O co tu w ogóle chodzi... Dlaczego on taki jest? -Problemy rodzinne. Wiesz Majka... Każdy tutaj ma problem rodzinny... Gdyby go nie miał, najprawdopodobniej nie zadawałby się z tym towarzystwem. Co innego ty... Co cię tu trzyma? -Nie rozumię pytania... -Przecież ty masz dwójkę kochających cię rodziców. Dlaczego zadajesz się akurat z tym gronem? -Wiesz... To nie jest kwestwia jakich się ma rodziców. Ja was po prostu polubiłam i chcę się z wami zadawać - to coś złego? -Majka... Uważaj na siebie.
Już drugi raz usłyszałam te słowa w ciągu minionego czasu, odkąd tu mieszkam. Czy to był jakiś znak? Czy to miało mnie ostrzegać i bronić przed piekłem?...
Wróciłam do domu przed pierwszą. Moja mama jeszcze nie spała... -Znowu paliłaś? -Tak... -Majka... Czy ty nie przesadzasz? Co ty w ogóle chcesz zrobić? Zmienić towarzystwo, które tutaj mieszka?! Majka, dziecko, to nie możliwe! Szkodzisz sama sobie! Nie wiedziałam co mam powiedzieć mamie. Sama nie wiedziałam co chcę zrobić. Czy na prawdę lubiłam to towarzystwo? Czy tylko tak mi się powiedziało?
***

"Papierosy i alkohol niszczą - proste..." - słowa piosenki... Nawet dzisiaj nie jestem w stanie powiedzieć czy Mnie zniszczyły, ale wydaje mi się, że nie.
skomentuj (0)




2005-01-20 19:15:51 >> Szczęście to piórko na dłoni...

W szkolnych korytarzach znowu dostrzegłam gliny... Nie myślałam, że przyszli w tej sprawie, która dotyczyła również i mnie... Tylko, że w bardzo małym stopniu... Chodziło o zatrzymanie Julki i Romka. Przyłapali ich na kradzieży radia z samochodu. W dodatku byli ubrani tylko w połowie i pod wpływem środków odurzających. Dyrekcja i policja chcieli rozmawiać ze zanjomymi, którzy mogli by wiedzieć: 1. Co zarzyli?; 2. Jak dużo?; 3. Czy mają gdzieś więcej zapasów?... Na komisariacie razem ze mną znaleźli się: Rodzice Julki i Romka, sami Julka i Romek, Magda, ToM, Radek, Iwon, Kaśka... Nikt nie powiedział nic konkretnego. Iwon przyznał się jedynie, że podczas 4 dniowej nieobecności Romka często bywali on, Romek i Kaśka nad stawem... I tam zażywali amfetaminę. W sumie nie wiem po co to powiedział... Bo za tę informację i on, Kaśka i Romek zostali wysłani do sądu w sprawie o poprawczaka... Właśnie... Poprawczak. Tym to się skończyło. Cały proces trwał niecały miesiąc. Decyzją sędziny było skierowanie Kaśki i Iwa na miesiąc do poprawczaka, a Romka na 2miesiące. Julka została zwolniona i jedynie musiała zapłacić grzywnę w wysokości 200zł. Nie udowodniono jej jak mocnego środka zażyła...
***

To nie jest koniec tej histori!... Można powiedzieć, że to dopiero początek... Początek KOSZMARU, którego główną bohaterką będę przede wszystkim ja... Ja... Julka... ToM... Magda... i Romek... - Piekło...
skomentuj (1)




2005-01-16 16:38:44 >> Chociaż nie tylko to przynosi radość.

Strasznie się ucieszyłam, kiedy wreszcie znalazłam się w domu. Z daleka, przede wszystkim od Romka. Po tym prochu zaczął się jeszcze gorzej zachowywać... Zaczął mnie przytulać, bałam się go, ale na szczęście w pobliżu był mój Anioł Stróż - ToM. I Romek nic mi nie zrobił. Julka też... Zachowywała się bynajmniej dziwnie, aż w końcu zgrała się z Romkiem... Nie chciałam jej z nim zostawiać, ale ToM powiedział, abym się nie bała o nią, i że tak będzie lepiej. Więc poszłam razem z nim. Po drodze spotkaliśmy Magdę. -O proszę... Kogo ja tu widzę - ToM. -Spier**laj! -Majeczko z kim ty się zadajesz. -Majka znasz ją? -Oczywiście, że mnie zna. Mnie tu wszyscy znają. -Tylko spróbujesz jej cokolwiek zrobić! -Spokojnie... Polubiłam tę dziewczynę. -Romka też polubiłaś. I niczym dobrym się to nie skończyło. -Znalazł się obrońca. Mógł sobie sam poradzić. Ale to taki słabiutki charakterek... A Ciebie czemu nie było na imprezie? Cały czas czekałam na twój telefon! -Tak wyszło... -Gówno wyszło! Chcecie?... Poczęstowała nas po jednym papierosku. -Dokąd idziecie? -Odprowadzam Majkę do domu...
Dała nam spokój. Jako uważna obserwatorka wyraźnie widziałam, że Magda boi się ToMa. Ale czy to byłoby możliwe, aby Magda bała się kogokolwiek? W każdym razie nie myślałam o tym, tylko cieszyłam się tym, że jestem w domu...
***

Widać różne mogą być powiązania między ludźmi. Ja chciałam wiedzieć wszystko o tych więziach...
skomentuj (0)




2005-01-16 16:25:10 >> Tak... To są prawdziwe wartości.

W ogóle nie spałam... A już o 7 zaszła po mnie Julka. -Chodź, idziemy. -Co tak wcześnie? Ja zaczynam dopiero o 9.50, a o ile się dobrze orientuję ty po 12? -Nie idziemy do szkoły.
Przed blokiem zobaczyłam tych samych typów, których widziałam wcześniej. Spali na ławkach przy bloku, wokół nich były porozrzucane puszki po piwie, strzykawki... Julka zobaczyła jedno opakowanie jeszcze z białym proszkiem. -Julka co ty robisz? -Biorę sobie. -Ale... Po co ci to? -Głupie pytania zadajesz. Po co mam potem tracić kaskę, skoro widzę pełne opakowanie luzem, nawet nie otwarte.
Poszłyśmy do lasu. Tam Julka dostała telefon od ToMa. "-Co?... Mhmmm... W lesie... Dobra powiem jej... No pa, buzia!". -Romak się odnalazł -Naprawdę? -No przecież mówię! Zaraz będą tutaj razem ToM i Romek.
Nie wiedziałam, czy chcę ich zobaczyć. Po co?... Nie rozumiałam...
-Siema laski! - powitał nas Romek - a co to za jakieś słabe spotkanko, nie macie niczego?... -Ja mam. -Tak Julka? A co takiego?... Mmmm... Koka? Czy co to? -A czy to ważne? -No fakt - nie ważne. Wciągamy po połowie, czy ty Majka też chcesz? -Majka nie chce - odpowiedział za mnie ToM. -Spoko bracie, nie rzucaj się. Myślałam, że zabiją się wzrokiem. Nic nie mówiłam. Patrzyłam. Patrzyłam na ToMa, Julkę, która truła się jakimś świństwem i Romka który zachowywał się jak ostatni debil. Chociaż 'debil' to zbyt małe słowo, aby to określić...
***

Najbardziej zaskoczyła mnie Julka... Nie wyglądała na taką, aby brała narkotyki.
skomentuj (0)




2005-01-16 16:10:55 >> A szkoła?... miłość?... przyjaźń?... rodzina?...

Myślenie o Romku tylko sprawiało mi ból... Ból głowy, mięśni - wszystkiego. Przez tą sprawę zawaliłam nawet szkołę... I mając dotychczas same 5, nagle pojawiły się 2... 3... Co jest z tym chłopakiem? Dlaczego się nim tak przejmuję? Przecież nawet go nie znam.
Zostałam zaproszona na imprę do Magdy. Powiedziała, abym wzięła sobie również jakiegoś chłopaka dla towarzystwa. Ale z kim ja mogłabym iść? Nie znam tu nikogo... Poza ToMem...
Kiedy wracałam do domu zobaczyłam w pobliżu mojego domu grupkę chłopaków, których dotychczas nie widziałam. Przystanęłam i przyglądałam się. Bili się... Albo kogoś bili... Dokładnie nie widziałam. Strach mnie obleciał, więc weszłam do domu nie chcąc wpakowywać się w kłopoty.
Wieczorem słyszałam dziwne hałasy z piętra wyżej. Jakaś impra? Zapomniałam, że miałam zadzwonić do Magdy i dowiedzieć się więcej na temat imprezy, na którą JA zostałam zaproszona! - zapomniałam. Teraz mogę powiedzieć... Na szczęście zapomniałam...
***

Za dużo tajemnic? Eh... Dla mnie to nie są tajemnice... Ciężko mi o tym wszystkim pisać...
skomentuj (0)




2005-01-08 19:24:20 >> Nic kur** nie jest ważne!

Minęły 4 dni... W tym czasie nie spotkałam Romka ani razu... Zresztą... Nikogo nie widziałam... Ani Julki, Magdy, ToMa... Szczerze mówiąc ukrywałam się przed nimi... W szczególności przed Romkiem. Jakoś nie chciałam go widzieć.
Czwartego dnia mojego braku dawania jakiegokolwiek znaku życia dostałam smsa od Julki: "Co się z tobą kurwa dzieje?! W domu Cię nie ma (tak mówią twoi starzy), na podwórku też cię nie widuję! Słuchaj... A może jesteś z Romkiem?!" Jak to ja z Romkiem? Natychmiast odpowiedziałam: "Nic mi się nie stało. Chora jestem. Co jest z Romkiem?"... Julka:"Majka! To ty nic nie wiesz?? Romek uciekł z domu cztery dni temu! Wszyscy go szukają!".
Przeżyłam szok... Ale co mogłam wtedy zrobić? Powiedzieć 'idź do szkoły'? Wyśmiałby mnie jeszcze bardziej... Poczułam potrzebę wyjścia z domu... Zapaliłam papierosa... Odrazu poczułam się lepiej. -Cześć Majka... Nie sądziłem, że cię tutaj spotkam. -ToM?... Cześć... Zawsze pojawiasz się wtedy, kiedy rozmyślam i potrzebuję czyjejś obecności. -Może jestem twoim Aniołem Stróżem?
Pochodziliśmy po lesie, pogadaliśmy, momentalnie poczułam się lepiej. Bardzo dobrze mi się z nim rozmawiało. -Słyszałaś o Romku? -Tak... Słyszałam. -Gnój... Mówiłem mu aby nie uciekał, tylko w razie czego do mnie przyszedł? -Ale, w razie czego?... -Niech sam Ci powie.
***

Chociaż nie wiedziałam o co chodziło, to jednego byłam pewna. ToM był moim Aniołem Stróżem. I najwyraźniej nie tylko moim - Romka też...
skomentuj (2)




2005-01-08 19:07:35 >> Ale czy piękno jest ważne?

Słowo piekło nękało mnie przez kolejnych kilka godzin... Nie wiedziałam co mam przez to rozumieć. Bałam się...
Postanowiłam zajść po Julkę kilka pięter niżej i przewietrzyć się. Julki nie było - poszłam sama. Było już dość późno, w związku z tym również ciemno... Odrazu skojarzenie - piekło? Serce biło mi tak szybko, że myślałam, że wyskoczy. W mojej głowie pływało tysiące myśli i nagle usłyszałam głośne 'BUUUUUUUUU!' -ToM, ale mnie wystraszyłeś! -Sory Majka, nie chciałem. Co ty robisz sama o takiej późnej porze? -Zbieram wszystkie myśli do kupy... -Oooo?... To mam tu coś, co może cię nieco olśnić... (podał mi torebeczkę z białym proszkiem) -ToM... Czy to to, co mi się wydaje? -Nie Majka... Co ty... Tobie, mojej kumpelce nie dał bym nigdy tego świństwa, bo to straszny gnój. To tylko cukier. -Cukier?... A po co mi cukier? -Aj... To był tylko taki żart, a tak na serio, to w plecaku mam browarki - napijemy się?
Zasiedzieliśmy się trochę, ale potem ToM odprowadził mnie do domu, a kiedy już się w nim znalazłam słyszałam krzyki i bicie tłuczonego szkła...
Rano spotkałam Romka: -Siemka! Wybierasz się może do szkoły?... Nie wybierał się, a po tym pytaniu parsknął mi w twarz...
***

Mimo tego ciągle mi się podobał...
skomentuj (0)




2005-01-08 18:53:13 >> Chociaż on nie zawsze jest piękny...

-Dziwisz się, że Cię nie znał wcześniej? -Julka oczywiście, przecież ja zawsze go dostrzegałam! -Dziewczyno! To jest najgorsza osoba w której mogłaś się zakochać! Jak myślisz dlaczego nie chodzi na imprezy?...
Nie odpowiedziałam... Nie znałam odpowiedzi na to pytanie. Nie wiedziałam też, dlaczego nie było go wtedy na tej imprezie...
W szkole zagadała do mnie Magda. Kiedy podchodziła w strone mojej klasy każdy błagał, aby to nie o niego chodziło. Nikt nie miał ochoty wrócić do domu poturbowanym... -Idziesz ze mną zapalić?
Za murem było tym razem o wiele więcej osób, niż ostatnio... Był również Romek. Siniaki na jego twarzy wyraźnie zrobiły się jeszcze bardziej fioletowe... -Cześć. Znowu się spotykamy. Magda czy to jest TA dziewczyna o której mi mówiłaś? -Owszem... Jak ty właściwie się nazywasz? -Majka. -Witaj w piekle...(powiedziała nieznana mi osoba)...
***

Te słowa naturalnie przeraziły mnie... Ale nie mogłam wyjść z tej gry... To wszystko było niczym gra... A ja byłam pionkiem, który wrósł w plansze...
skomentuj (0)




2005-01-06 21:00:09 >> Gdy już się obudzisz... doceniasz piękno świata.

Jazda po pijanemu? Kto o tym nie słyszał... Takich przypadków jest cała masa. I tak się właśnie stało... Julka, ToM i jeszcze jakiś jechali, a ja zostałam, bo byłam upita jak nigdy i musiałam się przespać...
Ja nie mówię ciszą. Przyznaję się do wszystkiego przed rodzicami. Nic nie powiedzieli poza... Uważaj na siebie. Lecz tych kilka słów było dla mnie tak mobilizujące do dalszego działania w sprawie zmian blokowiska, że już nie mogłam przestać. Coprawda picie i palenie stało się rutyną, lecz dziś mogę powiedzieć, że warto było... Dobrze nie przerywam.
Julka nie zjawiła się wtedy w szkole. Ja spóźniłam się na pierwsze 3 lekcje. Wśród szkolnych korytarzu dostrzegłam policję. Po chwili dowiedziałam się po co przyszli - po szczegóły...
Nie przyznałam się, że tam byłam, to mogłoby tylko pogorszyć sytuację. Julka została zwolniona, ToM też, kierowcy zostały odebrane prawojazdy...
Po powrocie do domu spotkałam Romka... Siedział na ławce. Miał dziwnie poobijaną twarz... Tego dnia nawiązała się pierwsza rozmowa między nami: -Cześć. Mieszkasz tutaj? -Tak. -Nigdy cię wcześniej nie widziałem...
Śpię u Julki... Musi mi pomóc w tej sprawie...
***

Wtedy nie zwracał na mnie uwagi... Lecz teraz wiem, że nie zapomni mnie do końca życia... A ja jego...
skomentuj (2)




2005-01-06 20:47:34 >> Jednak warto zaryzykować brakiem jutra...

Zawsze schludnie ubrany - to nie mógł być jego dom...
Wkrótce pojawiła się w moim życiu Magda... Miała opinię najgorszego człowieka jaki istnieje... Ludzie się jej bali - miała kilka spraw o pobicie. Ale ja chciałam JĄ poznać, a nie różne gadki na jej temat... Czy się bałam? - Strasznie, ale stwierdziłam, że strach w niczym tu nie pomoże, a TA dziewczyna może tej pomocy potrzebować. Pierwsza nasza zamiana słów nastąpiła za szkolnym murem. Była sama z 3 kolesiami wyraźnie od niej starszymi. Fajczyła papierosa... Podeszłam... Poprosiłam o papierosa, chociaż nigdy w życiu nie paliłam... Chciałam się po prostu wtopić w tłum. Pierwsza wymiana zdań w stylu -Jesteś tu nowa? -Owszem. -I nie boisz się takiego towarzystwa? -A mam mieć powód do strachu?
Wróciłam do domu. Tam czekała na mnie Julka. Wyszłyśmy i... Wróciłyśmy jutro. A straszne jest to, że to jutro mogło nie nastąpić. Julka piła... W towarzystwie był nowo poznany przeze mnie ToM i kilku innych kolesi, których imion dzisiaj już nie pamiętam - to nie istotne... Bo tutaj nie ważne kim jesteś i jak się nazywasz... Ważne czy się o tobie mówi. Taka wizja była dla mnie straszna... Spijać się po to, aby mieć 'dobrą'? opinię?... Coś tu nie gra... Mój świat był inny.
***

Mogę powiedzieć jedno... Czasami trzeba zgrzeszyć raz, aby potem już nie było ani jednego grzechu...
skomentuj (0)




2005-01-06 20:34:43 >> Jutro może zdarzyć się nigdy...

Romek... To o nim jest 'moja' historia... Dlaczego moja?... Z jednej prostej przyczyny... Romek podobał mi się od bardzo dawna. Ma piękne kasztanowe oczy i czekoladowe oczy pełne blasku i ciepła... Serce gorące... Ale to były dla mnie tylko pozory... Kiedy już się udało i byłam z nim - powiedział mi prawdę.
Mieszkam w moim bloku od 1,5 lat... Wcześniej moim miejscem zamieszkania była zacna okolica, ale chwilowe problemy finansowe nie pozwoliły na dalsze mieszkanie tam... Przeprowadziłam się z rodzicami do obskórnego bloku, od razu zajechało mi pijakami... Dlaczego? Co ja tu robię?... Tak myślałam. Zmiana szkoły, towarzystwo straszne, ale ja się nie zmieniłam i trochę mojego optymizmu pozwoliło zyskać mi jednak prawdziwych przyjaciół: Julka, Magda, ToM, Romek?...
Właśnie... - Romek. W Romku byłam zakochana - po uszy! Jego wygląd, zapach... To wszystko było dla mnie takie świeże i miłe. Po pewnym czasie Julka podała mi adres Romka - był to ten sam blok - tuż nade mną... Z początku myślałam, że to cudownie, jednak nigdy nie miałam odwagi wejść tak wysoko... Tam zawsze spotykali się chłopacy na piwkach i niewiadomo jeszcze co robili... Do tej pory boję się tam wejść... Byłam tylko raz w życiu... I więcej nie zamierzam...
Zawsze dziwiły mnie krzyki, wrzaski z mieszkania nade mną... Może to jednak nie jego mieszkanie?... Lecz Julka nie mogła się pomylić... Ona również mieszka w tym bloku... Dzieciaki z blokowca...
***

Ta opowieść nie ma nic wspólnego z miłością - wierzcie... To nie była miłość...
skomentuj (0)




2005-01-06 19:58:59 >> Zdarzyło się...

Drugie piętro w poniemieckiej kamienicy piękno ciszy zakłócone gdyż krzyczy to sąsiedzi z piętra mimo że byłem młody to pamiętam numer drzwi siódemka taka tam noc niejedna jak ta ale do sedna spałem ululany przez mamę dopóki nie słyszałem różnych kłótni próżnych których nie rozumiałem czy to były omamy ze snu zerwany wlepiałem wzrok zaspany w mówice ściany słyszałem głos kobiety nadęty facet krzyczał bez przerwy miał nerwy płacz dziecięcy niewyraźny choć tak ważny dla tysięcy rodziców tutaj był zbędny nie jak spirytus i goście ja owinięty w pościel myślałem bogu ducha winny malec po co komu łzy wylane pytanie za pytaniem przecież mogłem to być ja u mnie Arkadia tam impra trwa huk szkła, łamane krzesła słyszałem jak prosił lecz nikt nie przestał rano, widziałem go pod bramą z podrapaną twarzą siedział na piłce, pamiętam na rączkach sińce miał wspominam chłopca mieszkanie po nim to pustostan.
***

Powiem jedno... Ta zwrotka... To cząstka mojego życia... Codziennie słyszę ból przez ścianę... Sąsiedzi nie przestają... A na płacz nikt nie zwraca uwagi...
skomentuj (0)




2004-08-28 13:24:45 >> nowa notka

kiedys zmienie tebo blohga calkowicie. pozdro :]
skomentuj (5)

 



adasillablog

ksiega gosci

2006
lipiec
2005
lipiec
luty
styczeń
2004
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik


..::--BuTToNiKi--::..